Przenosimy się w miejsce zbrodni - jak czytaliśmy "Balladynę".
Moim zdaniem przeżywanie i doświadczanie jest jednym z głównych filarów nauki. Staram się, by moi uczniowie mieli możliwość jak najczęściej "przeżywać" lekcje polskiego. I w taki sposób w mojej głowie narodził się pomysł odczytania "Balladyny".
Zaprosiłam moich uczniów oraz rodziców i przyjaciół do szkoły wieczorem. Spotkaliśmy się o godzinie 18:30, w planach był escape room oraz czytanie dramatu Słowackiego. Wcześniej przygotowałam scenariusz. Wyselekcjonowałam najważniejsze fragmenty tekstu, całości nie udałoby się przeczytać za jednym posiedzeniem... Każdy z nas otrzymał przydzieloną rolę, do której czytania musiał się przygotować.
Ja zadbałam wcześniej o przestrzeń.
Zaskoczyłam przybyłych już od wejścia. Postarałam się, by korytarz stał się miejscem tajemniczym. Przyczepiłyśmy taśmy ostrzegawcze, sztuczne pajęczyny, naklejki ze śladami krwi oraz "listy gończe" za Balladyną. Spozierała ona niemal z każdego kąta. Drzwi do sali były "okrwawione". Zależało mi na tym, by wszyscy wczuli się, że w tym miejscu wydarzyła się zbrodnia.
W środku naszej sali rozłożyłam czarne materiały, zapaliłam świecie, rozrzuciłam liście. Przyniosłam także gałęzie, by wyglądało trochę jak w lesie.
Na środku stała korona, były także dzbanki z malinami. W tle puściłam dźwięki leśne - pohukiwanie sów, śpiew ptaków, szum drzew.
Ważne były dla mnie świecie, które budowały nastrój tajemniczości i pięknie rozświetliły przestrzeń.
Wejście do sali ustroiłam w pajęczyny i pająki.
Wszyscy zasiedliśmy wspólnie w kręgu i skupiliśmy się na czytaniu. Nie było to łatwe - ze względu na archaizmy, które utrudniały uczniom czytanie. Całość trwała 1h40 minut, co również było wyzwaniem. Jestem jednak dumna z moich uczniów, że wytrwali i sprostali działaniu. Cieszyłam się także, że na czytanie przyszli rodzice, moja siostra oraz partnerka jednej z naszych nauczycielek (btw. przygotowała ona wspaniały pokój zagadek, który był wstępem do czytanie). To miło, że są ludzie, którym chce się uczestniczyć w takich wydarzeniach.
A po czytaniu, niemal wszyscy zostali na nocowaniu w szkole. Usmażyliśmy naleśniki, zjedliśmy babeczki z malinami, obejrzeliśmy film po angielsku i poszliśmy spać. Był z nami nawet pies jednak z uczennic. Było bardzo sympatycznie i wiem, że tego typu wydarzenia budują niezwykłą więź pomiędzy nami i wzmacniają relację, a chyba także o to w nauczaniu chodzi (a może przede wszystkim?).



Komentarze
Prześlij komentarz