Sposób na imiesłowy
Imiesłowy to dla uczniów ciężki orzech do zgryzienia. Co to właściwie za część mowy, jakaś taka wydaje się dziwna. A właściwie na co to komu? Trzeba wiedzieć, które czasowniki są przechodnie, które dokonane, które niedokonane. Wszystko może się kręcić, mylić - i jeszcze te końcówki - bardzo podobne. Jest to zwyczajnie trudne i zagmatwane.
Postanowiłam więc to ułatwić i w jakiś sposób uporządkować.
Podczas tłumaczenia teorii wykorzystuję notatkową mapę, którą przyczepiam na ścianie w klasie, obok tablicy.
Są to karteczki elektromagnetyczne tzw. przyczepki, które można dowolnie przyczepiać i odklejać w każdym momencie i do każdej powierzchni. Łatwo można przyczepić ją na tablicę, później zdjąć. Piszemy raz, więc oszczędzamy czas. Dostępne są one na Allegro, w przystępnej cenie.
Gdy teoria była już za nami, ćwiczyliśmy. Nie rysowaliśmy jednak żadnej żmudnej tabelki, tylko segregowaliśmy imiesłowy.
Czego potrzebowaliśmy?
1. Wielu pociętych karteczek ze słowami - były tam nie tylko różnego typu imiesłowy, ale także przymiotniki i rzeczowniki o tych samych końcówkach (dla zmyły);
2. Doniczki do nasion/sadzonek - gdy zobaczyłam je w sklepie Jula za dosłownie kilka złotych, od razu stwierdziłam, że na pewno się przydadzą;
3. Kolorowe napisy w rodzajami imiesłowów.
Wydaje mi się, że łatwo domyślić się, na czym polegało zadanie uczniów. Na segregacji imiesłowów do właściwych wytłaczanek. Szło im bardzo dobrze. Szybko załapali, jak rozpoznać dany imiesłów. Na tym samym polegała także kartkówka, jednak już bez patrzenia na ścianę z notatką. Każdy zaliczył na 100%.
Lekcja właściwie zrobiła się sama, nie byłam im do niczego potrzebna (a tak lubię najbardziej). Mogłam się przyglądać. Uczniowie sami sprawdzali na koniec, czy właściwie posegregowali wyrazy. Można zatem lekcję gramatyczną przeprowadzić w sposób "bezbolesny".
Komentarze
Prześlij komentarz