Czy uczniowie w Montessori piszą testy? Mój sposób na sprawdzanie wiedzy - mitologia.
O szkołach Montessori krążą różne głosy - zarówno te przychylne, jak i krytyczne. Spotkałam się z różnymi. Czasami słyszę pytanie: a co właściwie dzieci robią? Czego one się uczą? Jak to nie macie ocen?
Faktycznie, w naszej szkole uczniowie nie otrzymują ocen cząstkowych. Z języka polskiego nie piszą wielkich testów, sprawdzianów. W tym roku szkolnym bardzo od tego odeszłam, poszukuję całkowicie nowych form sprawdzania wiedzy uczniów. Z gramatyki robię kartkówki na zaliczenie. Trzeba mieć wszystko poprawnie, by zaliczyć :) Wiedzę uczniów oczywiście weryfikuję.
Dziś podzielę się z Wami moim pomysłem na sprawdzenie wiedzy z mitologii.
Do sprawdzenia wiedzy z zakresu mitologii moich piątaków potrzebowałam kilku rekwizytów:
Mitologiczny kubek polonistki z wizerunkami bogów greckich.
Figurka sowy prosto ze stolicy Grecji.
T-shirt z odpowiednim rysunkiem (Zara - kupiony kilka lat temu).
Plansza z podręcznika GWO, przedstawiająca różne mitologiczne motywy oraz figurka Posejdona.
Figurka Lego Play Mobil - bogini Atena - zakupiona w Grecji - jakiż to był dylemat zakupowy, którego z bogów wybrać...
Jakie było zadanie uczniów? Myślę, że łatwo się domyślić.
Po pierwsze: rozszyfrowanie figurek - trzeba było napisać, jaki to bóg oraz jakie są jego atrybuty i domena.
Po drugie: bogowie z kubka - za odszyfrowanie każdego z bogów można było zdobyć 1 punkt. Tutaj także należało napisać atrybut oraz domenę.
Po trzecie: bluzka Pani Kamili - jaka bogini została przedstawiona na t-shircie? - 1 punkt
Po czwarte: przyjrzyj się planszy zamieszczonej w podręczniku i zapisz jak najwięcej skojarzeń. Jakie mity, jakie postacie rozpoznałeś? Tutaj określiłam mniej więcej 10 punktów do zdobycia, patrząc na to, jakie mity omówiliśmy.
Po napisaniu wszystko omówiliśmy sprawdzian. Każdy sam przyznawał sobie punkty. Plansza także została dokładnie omówiona.
Co się okazało? Wiedza niektórych uczniów była większa niż przypuszczałam i zdobyli więcej punktów niż przewidywałam. No cóż, zdobyli np. 120 % ze sprawdzaniu... Tak bywa!
Wiedza uczniów została bardzo dokładnie sprawdzona. Ja jako nauczyciel nie napracowałam się wcale, miło spędziłam czas, a uczniowie sami sprawdzili swoje testy... Oceny wyszły wspaniałe. Nikt się nie stresował, a to jest chyba najważniejsze.
P.S. Jeśli w mojej szkole robimy sprawdziany, to wynik podajemy uczniom w procentach. Jest to dla nich prostsze, gdyż wiedzą, jaki poziom wiedzy osiągnęli. Jeśli ktoś dostaje informację np. "zdobyłem 50% na sprawdzianie", umiem połowę wymaganej wiedzy, jeszcze muszę się pouczyć. Posiadamy także przelicznik na oceny cząstkowe, by móc później wystawić na podstawie procentów ocenę na półrocze czy też na świadectwo. Oczywiście oceny z testów są jedną z części składowych oceny końcoworocznej. Co jeszcze na nią wpływa? Opiszę to w osobnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz