Cicha podróż w klasach 4-8 Montessori

 Wyobraź sobie taką sytuację:

Jesteś rodzicem.

Twoje dziecko uczy się w szkole Montessori.

Jesteś świadomy, jak wygląda dzień Twojego dziecka w tej szkole, jak się uczy. Oczywiście.

A może by tak wejść w rolę ucznia i przekonać się na własnej skórze, jak pracuje Twoje dziecko?

Co właściwie robi w tej szkole podczas tzw. pracy własnej? 

 


 Pod koniec listopada nauczyciele oraz dyrekcja szkoły, w której uczę zorganizowała dla rodziców uczniów klasa 4-8 warsztaty pt. "Cicha podróż". 

Była to podróż w sensie metaforycznym i dosłownym. Wydarzenie było dla rodziców zagadką, nie wiedzieli, co ich czeka. Na początku zostały omówione zasady "warsztatów" - jedna i właściwie najważniejsza, zachowanie absolutnej ciszy oraz nastawienie się na doświadczanie.

Każda osoba dostała do ręki świecę i weszliśmy do kompletnie ciemnej sali lekcyjnej, gdzie odbywają się zajęcia 4-6. Do kompletnej ciemności wnieśliśmy światło. Rodzice zaczęli odkrywać przestrzeń, oglądali, co znajduje się na półkach. 

Wcześniej otoczenie zostało także specjalnie przygotowane przez nauczycieli. Wybraliśmy kilka materiałów do pracy dla rodziców. Materiałów, z którymi na co dzień korzystają ich dzieci. Było to na zasadzie tzw. stacji. Każde z tych miejsc miało przygotowaną lampkę, która oświetlała miejsce pracy. 


Jaka była rola rodzica? Wcielić się w ucznia i zacząć pracować, robić zadania. Bez wskazówek, poleceń, trzeba było często domyśleć się, co należy robić. Czasami okazywało się to trudne, zaskakujące, jednak wszyscy bardzo chętnie sięgali po pomoce i pracowali z materiałami. Przebywali w ciszy, w półmroku, rozpoznawali to, co nieznane za pomocą wielu zmysłów. 

Po zakończeniu pracy usiedliśmy w kręgu, by móc porozmawiać o doświadczeniach, przeżyciach. Ze strony rodziców pojawiały się często porównania do ich doświadczeń szkolnych, niekiedy nawet traumatycznych, porównanie różnych typów szkół. Ich emocje były różne, każdy przeżył tę podróż na swój własny sposób. Dotknął Montessori, dotknął magii, która umyka nam w biegu dnia codziennego. Wczoraj mogliśmy się na chwilę zatrzymać, zwolnić, przystopować, doświadczyć.

 

Dla mnie, jako nauczyciela było to także ważne doświadczenie, byłam bardzo przejęta, że mogę podzielić się z rodzicami tym, co robimy na co dzień z uczniami, pokazania im namiastki tego, w co wkładam bardzo dużo serca i zaangażowania. Nie chodzi tutaj przecież tylko o materiały, pomoce... 

Po części oficjalnej mieliśmy też czas na wspólną kolację, rozmowę, integrację... Myślę, że ten dzień na bardzo długo pozostanie w mojej głowie.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gdy Alicja trafia do Krainy Czarów...

Lekcje specjalne - Wielkanoc

Mapa fantastycznego świata