Tyle "Słoneczników" - van Gogh namalował...
Osoby, które mnie znają, doskonale wiedzą, że lubuję się amatorsko w sztuce. Kolekcjonuję również garderobę z reprodukcjami słynnych obrazów. Oczywiście staram się to wykorzystać także na lekcjach.
Na imieniny dostałam t-shirt ze "Słonecznikami" van Gogha (sklep Medicine) - od razu w głowie zaświtała mi myśl, że w końcu będę mogła przeprowadzić moją kiedyś poczynioną już w myślach lekcję ze słynnymi "Słonecznikami".
![]() | ||
| Tak właśnie wyglądam ja, gdy moja 8 kl. robi mi zdjęcia - nie da się na poważnie z nimi :) |
Do lekcji potrzebne mi były jeszcze (pożyczone z pola) słoneczniki oraz wydrukowane z internetu reprodukcje wybranych kilku "Słoneczników" holenderskiego malarza. Dodatkowo miałam jeszcze sztalugę (12 zł Action), by lepiej wyeksponować obraz.
Zaczęłam od zaprezentowania "Słoneczników" - tych najsłynniejszych (z mojego t-shirtu). Zapytałam uczniów, czy znają, kojarzą obraz - potrafią może wskazać autora. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu, mało kto znał to dzieło i malarza. No cóż. Tym bardziej ochoczo przystąpiłam do dalszych działań. W szkole posiadam także książkę, która jest skierowana dzieci i opowiada skrótowo biografię van Gogha. Jest to bardzo ciekawa historia, dlatego wzorując się na książce, opowiedziałam dzieciom o życiu malarza. Mieli oni sporo pytań i słuchali naprawdę zaciekawieni. "Jak to sprzedał tylko jeden obraz?"; "Dlaczego odciął sobie ucho?!".
Po tym wstępie przeszliśmy do działań. Moi uczniowie doskonale wiedzą, że nie pozwoliłabym na to, by wykonali "zwykły" opis obrazu... Zza pazuchy wyjęłam jeszcze 3 inne reprodukcje. Zadanie było następujące: "Opisz wybrany obraz", zrób to tak, byśmy mogli zgadnąć, które "Słoneczniki" wybrałeś. Nie było to proste zadanie, gdyż obrazy te nie są bogate w szczegóły, detale. Uczniowie musieli się trochę "napocić". Jeśli komuś nie udało się wykonać wystarczająco bogatego opisu, zastanawialiśmy się wspólnie, dlaczego. Świetne ćwiczenie redakcyjne.
A Pani Kamila przechadzająca się po korytarzu w piątkowy dzień, ze sztalugą i bukietem kwiatów, zrobiła niemałą "furorę". Jestem przekonana, że od tego momentu każdy z moich uczniów zapamięta van Gogha i jego "Słoneczniki" - taki był mój cel.
P.S. Jeśli spojrzycie na moje trampki, to przekonacie się, że nie żartowałam z tą "miłością" do malarskiej garderoby!
P.S. 2 Jeszcze jedna myśl mi przyszła do głowy: jak byłam na studiach, to Pani Profesor od pedagogiki mówiła, że nauczyciel nie powinien ubierać się kolorowo, ponieważ rozprasza wtedy uczniów podczas lekcji. SERIO?! A co Wy o tym myślicie? Czy ubiór nauczyciela ma znaczenie?




Komentarze
Prześlij komentarz